[Recenzja] Projekt Parias - Parias (2011)
Parias – odrzucony przez społeczeństwo – tak każdy z 3 warszawskich raperów, tworzących skład o tej nazwie identyfikuje swoją osobę. Są to: Eldo znany z nieistniejącego już zespołu Grammatik i ich kultowej płyty „Światła Miasta” oraz twórczości solowej, Włodi i Pelson czyli 2/3 składu Molesta Ewenement tworzonego wraz z Vieniem. Ich płyta „Skandal” wydana w 1998 roku wniosła wiele nowych elementów do kiełkującego wtedy w Polsce rapu. Działali nie tylko w zespole – wydawali solowe krążki, udzielali się na różnego rodzaju składankach czy nagraniach gościnnych. Wszyscy trzej to indywidualiści, znani z ponadczasowego przekazu, wyszukanych metafor i trafnych określeń rzeczywistości.
Początkowo miał być to projekt Eldo/Włodi, później dołączył Pelson. Ten album to na pewno wyzwanie dla raperów. Uliczny styl Molesty spotyka się z delikatnym słownictwem i romantyczną twórczością Eldo, co wywoływało pewne spięcia choćby w sprawie bitów, jak sami mówili w wywiadzie dla cgm.pl, który warto poznać.

Początkowo swoje oczekiwania wobec tego krążka kierunkowałem utworami takimi jak: „Wiem, Że Można Się Do Snu” (Nigdy Nie Mów Nigdy – 2006), „Do Utraty Tchu”, „Lubię Się Włóczyć” (Molesta I Kumple – 2008) z płyt Molesty, czy kawałkiem „A Wy” z albumu Grammatika pt. „Podróże”. Są to trzymające bardzo wysoki poziom utwory z gościnnymi udziałami, tworzące pewną wizję czym może być Projekt Parias. Już po nich od razu widać, że tekstowo panowie mają podobny przekaz. Jakiś czas po oficjalnej zapowiedzi projektu do rąk słuchaczy trafił fragment sesji nagraniowej, po której wielu nieprzychylnych otworzyło usta z zdumienia i powiedziało „To będzie coś.” Mnie najbardziej urzekł fragment Włodiego brzmiący następująco: „Jestem wrogiem cudzych sentymentów/Norm, nakazów, owczego pędu/ Nie wiem jak żyć i nie popełniać błędów/Wiem co zrobić z długopisem w ręku/ Za mikrofonem, tego jestem pewien/ To nie poglądy zdradzą pewność siebie/ To moja misja, wystarczy iskra/Jak Ryszard Siwiec płonę byś myślał” , który znalazł się finalnie jako pierwsze wersy na płycie w utworze „Parias”. Nieco później ukazała się kolejna część nagrań, tym razem z udziałem Pyskatego, jeszcze bardziej zwiększająca zaciekawienie tym projektem. Fragmenty pochodziły z utworów „Kariery” oraz „Stąd Do Wieczności”. Niedługo po tym ukazała się płyta Peji pt. „Czarny Wrzesień” będąca beefem przeciwko Tede, jednak znalazły się tam także zaczepki kierowane w stronę Eldoki i Pelsona. Panowie nie mogli tego faktu przyjąć biernie, nagrali diss pt. „HipHop vs. Peja” atakując poznańskiego rapera. To też był swego rodzaju pokaz techniki Pariasów. Ryszard odpowiedział ok. 10 minutowym nagraniem, jednak dziś nie o tym.
Pierwszym krokiem we właściwej promocji był singiel pt. „Dobosz” w którym wykorzystano fragment wiersza „Werbel” Joanny Kulmowej. Jest to przygnębiający utwór, jednak z niesamowitym klimatem, opowiadający o życiu poza kastami obecnymi również w naszym kraju i byciu sobą, bez wpływów otoczenia. Premiera była kilkakrotnie przesuwana, z powodu dystrybutora, czy zmian w końcowej formie krążka. Już po ukazaniu się płyty na sklepowych półkach został nagrany teledysk do utworu „Bezczelni”. Nawet on był wyjątkowy – nie było w nim reklam wytwórni czy zaprzyjaźnionych skateshopów. Właśnie z tego utworu pochodzą wersy „Na zawsze odrzucone komercyjne oferty”, „Nigdy nie kupią nas mass-media za żeton”- Włodiego i Eldoki wyjaśniające wszystko.
Zanim przejdę do właściwej oceny zawartości krążka opowiem o wyglądzie zewnętrznym albumu, bo to także coś nie spotkanego nigdy wcześniej. Na pierwszy rzut oka: digipack z wytłoczonym logiem. Wcale tak nie jest – pudełko zostało wykonane z papieru z odzysku, nie ma w nim ani trochę plastiku. Na froncie zostało wytłoczone logo – bębenek z napisem Parias owiniętym drutem kolczastym (Niektórzy narzekają na słabe tłoczenie, więc zamiast zamawiać lepiej wybrać się do sklepu i wybrać najlepszy egzemplarz.) Żadnych podziękowań w środku, tylko tracklista której nie było z tyłu pudełka, oraz informacje o wykorzystaniu twórczości innych – wiersza, o którym wspomniałem wcześniej oraz fragmentu audiobooka Leopolda Tyrmanda „Zły” który czyta Marek Kondrat. Tacka na krążek została zastąpiona kieszonką. Właśnie – wygląd płyty. To kolejna rzecz jakiej jeszcze nie było. Cały CDek jest czarny, co może go upodabniać do winylu, ale też utrudniać pierwszy kontakt. Myślę że wielu tak jak ja miało problem z wyborem strony którą należy włożyć nośnik do odtwarzacza, na szczęście na jego froncie zostały umieszczone skrzyżowane pałeczki, które muszą być skierowane do góry. W pudełku znajdziemy również notes, służący do zapisywania własnych tekstów, czy najlepszych fragmentów z płyty. Preorderowcy nie dostali tym razem dużo więcej – jedynie 2 wlepki.
Projekt Parias to 12 utworów o łącznej długości 49 min. Tak, tak, oczywiście było słychać głosy że to za mało, że to prawie SP, ale liczy się jakość a nie ilość. A ta jest najwyższa. Warstwą muzyczną zajął się głównie Szczur, swój udział miała także ekipa Sid Roams (2,7,11) oraz Kuoter (10), który wygrał konkurs na bit. Za cuty w kilku kawałkach na płycie odpowiadają Dj B (1,3,9), Dj Technik (6) i Dj Kebs (8). Gości jest niewielu, bo tylko trzech, jednak to dobry wybór. Zaproszeni do udziału zostali Małolat (7), Małpa (11) oraz Pyskaty (3). Kobiecy głos także usłyszymy, śpiewu podjęły się Wandzia w „Stąd Do Wieczności” i Olga S w utworze „W Sekundę”. Jak już wspomniałem wcześniej, Parias to coś nowego na rynku. Żadna płyta, która dotąd się ukazała, nie uderzała tak mocno w świat gwiazd, blichtru i wiecznej zabawy. Na każdym kroku można znaleźć aluzje do tzw. wyższych sfer, wytykane są wady zarówno systemu jak i społeczeństwa. Wiele można usłyszeć na temat bierności przeciętnego człowieka, czy uznawania pieniędzy za jedyną wartość w życiu - choćby w utworze „Wzorowy”. To naprawdę było potrzebne. Wiele z tekstów nadaje się aby je uwiecznić w formie wyłącznie pisanej. To wyższy poziom od wszystkich dostępnych na rynku. Najsilniejsze wrażenia dostarczają utwory: „Drzazgi”, singlowy „Dobosz” oraz „Stąd Do Wieczności”. Pierwszy z wymienionych jest osobistym do bólu opowiadaniem o dzieciństwie i dorastaniu. W tym utworze nie usłyszymy zwrotki Eldo, co może być małym minusem. Wersy tak prywatne umieją napisać tylko oni. Po usłyszeniu „Co jest dobre co złe, nie pytaj i nie mów/ Z pękniętym sercem staję vis a vis gremium/Bo wiem co czuje matka gdy patrzy na rentę/ i co myślał ojciec gdy na szyję wkładał pętlę/ Pelsona czy „Kilka kobiet kochałem - szybko, naiwnie/ Testowałem substancje psychoaktywne/ Ostro zrobiony, pochylony nad kiblem/ Usłyszałem od matki - ‘W serce wbijasz mi igłę’” Włodiego można zrozumieć kilka bardzo ważnych spraw.
W utworze „Stąd Do Wieczności” zacytuję początkowe wersy każdego z panów. Pelson rozpoczyna słowami: „Coraz więcej wiem, rozumiem, coraz mniej nadziei/ A wokół kryzys myśli wartości, idei/ Coraz częściej brak sił by coś zrobić, zmienić/ Chcę uciec tam gdzie słońce dotyka ziemi”. Włodi natomiast „Ufam że żyje się raz, raz na zawsze/ mam czas, stać mnie by stać i patrzeć/ Jak blednie gaśnie żar ideałów/Mimo to nadal trwać przy nich bez żalu”. Eldo w tym utworze najbardziej mnie zaciekawił – rozpoczął „Nie mam nic, jedynie swój umysł i ciało/Przebyłem trochę mil a w oczach świeci się radość/ Jestem tu, czasem jak na Księżycu pan Twardowski/ A jutro? Wszystko jedno. Stąd już tylko do wieczności”. Wszystkie te wersy pokazują jak wysoko panowie postawili sobie poprzeczkę tworząc ten materiał.
To nie jest płyta robiona przez chwilę i na chwilę. To album który zmieni coś na scenie, pokaże wielu co jest nie tak i wytyczy kilka nowych dróg. Jako słuchacz dostałem wiele więcej niż oczekiwałem. To wcale nie znaczy, że myślałem że to będzie coś kiepskiego, bo nie wierzyłem w trójkę Warszawiaków. Cytując Pelsona z utworu „Plecak” –„Bo chcę tego co każdy, tylko sto razy mocniej”. Dostałem nie tylko krążek ze świetnymi tekstami na tak samo dobrych bitach, dostałem zapisaną na płycie część czyjegoś życia, którą wniosę do własnego, co na pewno zmieni moją przyszłość i pozwoli rozwinąć skrzydła tak jak uczynili to Eldo, Włodi i Pelson.
Autor:
Marcin Kędzior(m.kedzior95(at)gmail.com)
Dodano dnia 2011-06-27
Nie jestem pewien co do tej recenzji... Według mnie płyta Parias nie jest tym, na co oczekiwałem po tych raperach. Wręcz przeciwnie, zawiedli mnie. Przyznam, są naprawdę dobre i szczere tracki, ale niektóre całkowicie rozczarowują. Np. "Drzazgi", jak dla mnie świetny kawałek, jak to gdzieś napisałeś - szczerość i kawałek czyjegoś życia. Jednakże oczekiwałem czegoś więcej... "Nigdy nie mów nigdy" Molesty gdybym miał porównywać Włodiego i Pelsona do dziś był lepszym albumem...